Szczegółowe informacje o Ceremoniach Pachamama w Czechach znajdziesz poniżejhttps://www.wibracjamilosci.pl/wyprawy/ceremonie-pachamama-w-czechach/

Każde spotkanie ze świętą rośliną jest spotkaniem z życiem i śmiercią. Stare umiera, nowe się rodzi.
Moja pierwsza Ceremonia była zmierzeniem się z chorobą, która prowadziła mnie do śmierci. W atakach migren jakich doświadczałam prosiłam o śmierć, bo ból i wymioty były tak intensywne, że życie traciło sens.
„Babcia” szamanka posadziła mnie i nie pozwoliła się położyć, przyniosła najmocniejszy atak i kazała mi zmierzyć się z nim świadomie. Nie mogłam zamknąć oczu i kierowała mój wzrok na ogień palący się w kominku.
Każdą myśl wyrzucała z mojej głowy i nie pozwalała skupiać na niczym innym niż na świetle ognia, gdzie ja w atakach zawsze leżałam w całkowitej ciemności i ciszy. Ciszy też nie było, bo muzyka, śpiew i przedziwne odgłosy dobiegały zewsząd i rozsypywały moją głowę na drobne kawałki, Ból sprawiała mi muzyka, którą tak kocham i która wypełnia moje życie kolorami. Wszystkie odgłosy nawet te bardzo ciche stały się tak głośne i przeszywające. Niby czułam moje ciało tak wyraźnie jak nigdy dotąd i tak bolało, a jednocześnie zniknęło, zlało się z przestrzenią wokół w pełnym błogości rozpuszczaniu. Czułam zaufanie, i głęboko wiedziałam, że tak właśnie ma być choć przeczyło to moim przekonaniom i przyzwyczajeniom.
Oddychałam i czułam jak moja głowa przechodzi eksplozję za eksplozją i wciąż powtarzałam, CHCĘ ŻYĆ… nie prosiłam żeby się to skończyło, nie prosiłam o śmierć tylko wciąż te słowa CHCĘ ŻYĆ, a ból wzrastał, ale ja byłam jednocześnie w tym NIEOPISANYM bólu i jakby poza nim z jakimś rodzajem „znieczulenia” abym mogła go DOŚWIADCZYĆ w pełnej intensywności.
Mogę go porównać do bólu porodowego, który jest „znieczulany” odczuwaniem RODZĄCEGO SIĘ NOWEGO ŻYCIA!!!
Mądrość tej medycyny w połączeniu z organizmem poprowadziła mnie zupełnie inaczej niż w atakach migren. Czułam się ogromną istotą jakbym stała się moją duszą i prosiła o życie dla mojego ciała. Jakby zupełna odwrotność tego jak przechodziłam ból wcześniej kiedy byłam małym obolałym ciałem.
Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to moje ostatnie spotkanie z migreną, ale teraz kiedy pomyślę jak bardzo żyłam tylko w głowie i jak moja głowa nie wytrzymywała tego napięcia i odreagowywała śmiertelnym bólem, czuje taką wdzięczność za tamten ból.
Uświadomił mi ile strachu czułam, ile konfliktów kłębiło się nieustannie w głowie i jak żyjąc w tym stanie powoli umierało moje ciało. „Babcia” uczy mnie przede wszystkim miłości do życia i w każdym teraz odczuwania życia w jego wszelkich przejawach.
Kolejne Ceremonie to już świat boskiej geometrii wibracji, świat dźwięków, oddechu, głosu, ciała. Widzę ten świat i widzę jak wibracyjnie czy też energetycznie wygląda ciało i przestrzeń w każdym momencie.
Widzę myśli i ich emocjonalne-energetyczne przełożenie na ciało i przestrzeń wokół. Widzę i czuję jak przestrzeń wokół wpływa na ciało i na myśli. Przechodzą różne fale wibracyjne i pojawiają się jako istoty energetyczne, potwory, anioły, jako symbole, przedmioty, emocje, obrazy lub słowa.
Roślina nauczyła mnie aby z każdą się spotkać i przepuścić przez siebie. Uczy jak korzystać z tych wszystkich energii dla życia, dla zdrowia. Jak oddychać, jak poruszać ciałem, jak śpiewać, jak grać – jakby wyciągała to ze mnie czego jeszcze nie umiem i pokazywała co jest jeszcze możliwe i co uzdrawia i rozwija ludzkie ciało z jego niezliczonymi uśpionymi potencjałami.
Intencja DO ŻYCIA jest podstawową intencją każdej Ceremonii. Wszystko dąży do życia i do przejawiania życia w twórczy niepowtarzalny dla każdego sposób.
Trzęsące się ciała, płaczące, wymiotujące, krzyczące, jęczące, ale też śpiące w świadomym śnieniu, śmiejące, tańczące, śpiewające, cieszące się życiem a ja mam dbać o przestrzeń w sobie aby przestrzeń wokół transformowała.
Taką mamy w sobie moc do odkrycia.
Uczestniczymy w jednej wspólnej Ceremonii, ale w tej Ceremonii każdy ma swoją własną i tą w materialnym widzialnym świecie i tą w niewidzialnych innych wymiarach. A wszystko prowadzi do jednego DO ŻYCIA!!!
Można by powiedzieć, że święte rośliny leczą ciało albo, że leczą umysł albo, że duszę uzdrawiają. A to jest ciągłe dzielenie siebie na części zamiast patrzenie całościowo na wielowymiarowe uzdrawianie poza świadomością do jakiej mamy dostęp i jaką słowami możemy opisać.
Wielowymiarowe uzdrawianie poza zrozumieniem, i dopiero po czasie umysł powoli zaczyna to rozumieć i wchodzi na inne poziomy zrozumienia poprzez doświadczanie jeszcze pełniejsze i coraz bardziej świadome w poszerzającej się świadomości.
Ceremonia się nie kończy tylko w codziennym życiu i codziennych zmianach destrukcyjnych nawyków trwa i odpakowuje kolejne lekcje na które już jesteśmy gotowi aby je przejść i doświadczyć wprowadzając kolejny stopień równowagi. Budzi w nas nowe nawyki, budzi nasze twórcze potencjały i chęć ciągłego uczenia się i udoskonalania w procesie ewolucji.
Nasz organizm jest tak nieopisanym cudem stworzenia i dzieje się w nim bez naszej świadomości tyle procesów najdoskonalszych na dany moment, że warto oddać się medycynie, zaufać, przepuścić to wszystko przez siebie,
nie uciekać i przede wszystkim nie bać się bo oddajemy się w ręce najdoskonalszej z najdoskonalszych matek – Matce Ziemi, Pramatce (Pachamama) a Ojciec Wszechświat, Praojciec (Pachacamac) czuwa i nieustannie wibruje życiem.
DO ŻYCIA🙏🏻 ASIA
KONTAKT:
tel. 606 699 000 lub za pośrednictwem Facebook’a @Wibracja Miłości